" (...) Alicję tak to rozśmieszyło, że musiała czym prędzej schować się głębiej w lesie, w obawie, że lokaje usłyszą jej chichot, a kiedy znów wyjrzała spomiędzy drzew, Rybolokaja nie było, jego kolega natomiast siedział pod drzwiami, na gołej ziemi, i z tępą miną gapił się w niebo.
Alicja podeszła nieśmiało i zapukała do drzwi domku.
-Pukanie nie ma sensu - Odezwał się Żabolokaj. - A to z dwóch powodów: po pierwsze, jestem po tej samej stronie drzwi, co ty, a po drugie, oni tam w środku robią taki straszny hałas, że i tak nikt cię z pewnością nie usłyszy.
(...)
-A więc jak mam się tam dostać? Proszę mi poradzić - rzekła Alicja.
-Twoje pukanie miałoby sens - zamyślił się Żabolokaj, nie zważając na pytanie Alicji - gdyby dzieliły nas drzwi. Dla przykładu: gdybyś ty znajdowała się
w e w n ą t r z, wówczas mogłabyś zapukać, a ja wypuściłbym cię na zewnątrz.
Mówiąc, to cały czas gapił się w niebo, co Alicja uznała za wysoce niekulturalne. Chociaż on pewnie nic nie może na to poradzić - pomyślała - skoro ma oczy prawie na czubku głowy. Mógłby jednak przynajmniej odpowiadać na pytania."




















